TAJLANDIA – TARG NA TORACH – MAEKLONG

Tytułowy targ na torach był w naszym top 3 jeśli chodzi o zwiedzanie Tajlandii. Miejsce które zachwyciło nas swoją oryginalnością zobaczyliśmy kiedyś w TV i obiecaliśmy sobie że jeśli będziemy w Tajlandii to musimy odwiedzi to miejsce,a że marzenia się spełniają … zapraszamy w podróż do tego niezwykłego miejsca.

(fot. Dworzec Wongwian Yai) 

Podróż zaczynamy na stacji kolejowej o nazwie Wongwian Yai do której najlepiej jest podjechać kolejką BTS. Wysiadamy na przystanku o tej samej nazwie co dworzec. Wychodząc ze stacji kierujemy się w lewo do skrzyżowania, na skrzyżowaniu idziemy w prawo po 350 m wchodzimy na kładkę i przechodzimy na drugą stronę i zaraz po lewej stronie mamy stację Wongwian Yai gdzie swój bieg zaczyna pociąg. 

(fot. Zabudowania przy trasie kolejowej)

Pierwszy etap mierzy około 31 km, a z okien pociągu można podziwiać to czego nie uświadczycie podróżując autem, skuterem czy autobusem. Przez większą część trasy z Wongwian Yai do Maha Chai zabudowania w których mieszkają Tajowie przyklejone są praktycznie do torowiska, bawiące się dzieci tuż obok przejeżdżających pociągów to chleb powszedni. 

(fot. Blania i pani która koniecznie chciała sobie zrobić z nią zdjęcie )

Pociąg przemierza pierwszą cześć trasy nieco pond godzinę, a czas umilają Tajowie chętnie nawiązując kontakt głównie za sprawą Blani i jej blond włosów. Kilka minut przed dziesiątą zameldowaliśmy się na stacji Maha Chai, która sąsiaduje (250 m do przejścia) z przystanią promową gdzie odpływają promy do Ban Laem. Przeprawa promowa trwa 2 może 3 minuty i znajdujemy się na drugim brzegu rzeki Chin.

(fot. Prom na trasie Maha Chai – Ban Laem )

Wyjeżdżając z Bangkoku pociągiem o 8:26 po dotarciu do Maha Chai macie około 30 minut na przesiadkę na pociąg do Maeklong (pociągi kursują punktualnie) , więc spokojnie wystarczy by przeprawić się przez rzekę i spacerkiem dotrzeć na stację Ban Laem (około 600 m). Jeśli czas będzie naglił w „porcie” stoją ryksze które chętnie dostarczą Was na dworzec (ceny nie znamy). 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *