MALEZJA – CAMERON HIGHLANDS

Dwa dni w dżungli minęły bardzo szybko, a kolejne miejsce zaznaczone na naszej mapie oddalone było o 260 km. Po dwunastu dniach spędzonych w podróży, mając za sobą kilka nowych doświadczeń ruszyliśmy dalej w kierunku Wyżyny Camerona. Bilety na autobus do Tanah Rata zakupiliśmy na stronie https://www.busonlineticket.com/ . Podróż z Kuala Tahan do Tanah Rata trwa około 5 godzin. Pierwszą część trasy liczącą 86 km z Kuala Tahan do Kuala Tembeling pokonaliśmy dużym autokarem. W Kuala Tembeling po kilkunastu minutach zamieszania wynikających z braku organizacji pracy pracowników firmy przewozowej Han Travel byliśmy w nowiuteńkim autobusie, który z powodu krętych dróg do Tanah Rata musiał być mniejszy, co nie znaczy że gorszy.

Kuala Tembeling Jetty, miejsce przesiadki…

Następny odcinek liczący prawie 180 km pokonaliśmy bez przeszkód, około godziny 16 zameldowaliśmy się na dworcu autobusowym Freesia w Tanah Rata. Po wyjściu z autobusu plan był prosty, jak najszybciej dostać się do miejsca noclegowego i tego samego dnia zobaczyć jeszcze jedno z pól herbacianych. Do Themework Homestay@Cameron Highlands, które było naszą bazą wypadową na następne dwa dni dotarliśmy po 10 minutach. Spotkanie z właścicielem, przekazanie kluczy, kawa i ponownie udaliśmy się na dworzec. Po kilku minutach byliśmy już w taksówce jadącej do Cameron Valley Tea oddalonej od dworca o 4 km. Za taxi w dwie strony z godzinnym postojem w „herbaciarni” zapłaciliśmy 40 RM.

Cameron Valley Tea
Cameron Valley Tea
Cameron Valley Tea
Blania w herbacie
Cameron Valley Tea

Godzina minęła bardzo szybko lecz będąc przed samym zamknięciem gdzie turystów jest bardzo mało (łącznie z nami było na terenie Cameron Valley Tea może 15 osób) 60 minut zdecydowanie wystarcza by nacieszyć oko różnego rodzaju odcieniami zieleni. Niestety co ma swoje plusy ma też swoje minusy, nie wypiliśmy herbaty, nie zjedliśmy ciastka gdyż lokal czynny jest do 19. Nasyceni zielenią z pustymi żołądkami ruszyliśmy do Tanah Rata na kolację. W drodze do „hotelu” odwiedziliśmy kilka sklepów by zakupić herbatę, wybór i ceny są dokładnie takie same jak w „herbaciarni”.

Następnego dnia wcześnie rano tuż po śniadaniu obraliśmy kierunek na dworzec autobusowy. Tam czekał już na nas „miejski” autobus który dostarczył nas do miejscowości Brinchang, a kierowca wskazał drogę którą mamy iść do pól herbacianych. Naszym celem tego dnia była plantacja BOH. Do herbaciarni szliśmy drogą na której co chwilę mijały nas mocno wysłużone Land Rovery wyładowane turystami którzy tak jak my chcieli się dostać na plantację. Spacer w takich okolicznościach przyrody, gdzie po horyzont rozciągały się pola herbaciane był dla nas super atrakcją nie zakłóciły tego nawet mijające nas co rusz samochody.

Początek trasy do BOH…
W drodze do BOH…
w drodze do plantacji BOH
Po lewej widoczne zabudowania przy plantacji…
Pola herbaciane w drodze do BOH…
Zabudowania w których mieszkają ludzie zbierający herbatę…
Punkt docelowy, restauracja BOH…

Po dotarciu do miejsca znajdującego się na zdjęciu powyżej mieliśmy mieszane uczucia. Trasa i widoki zdecydowanie godne polecenie na pieszą wędrówkę lecz sama restauracja nas mocno rozczarowała. Dla nas była czymś w rodzaju Mc Donalda, gdzie wszystko było produkowane na skalę masową i panujący wewnątrz chaos mocno nas zniechęcił do konsumpcji. Widok z restauracji wynagradza trochę brak klimatu w niej samej. W tym samym obiekcie jest oczywiście sklep z herbatami, jest też możliwość zwiedzania samej fabryki herbaty. Mając do dyspozycji dość sporo czasu (tak się nam wydawało) ruszyliśmy do Mossy Forest. Oczywiście na drodze byliśmy nie lada atrakcją,gdyż byliśmy jedynymi osobami przemierzającymi trasę pieszo. Do przejścia mieliśmy około 5,5 km cały czas pod górę. Restauracja BOH jest na wysokości 1492 m n.p.m a Mossy Forest 1972 m n.p.m . Jednak widoki jakie będziecie mieli okazję podziwiać w drodze do lasu wynagrodzą Wam zmęczenie.

W drodze do Mossy Forest…
Zabudowania wśród pól…
W drodze do Mossy Forest…
W drodze do Mossy Forest…

Zbliżając się do Mossy Forest pogoda dokuczała nam co raz bardziej, a nasilające się opady deszczu utrudniały wędrówkę pod górę. Będąc 2,5 km przed wejściem do lasu ( 1800 m n.p.m ) postanowiliśmy że wracamy. Pisaliśmy wcześniej że mieliśmy dużo czasu niestety droga w deszczu nas trochę zmęczyła i okazało się że czasu nie ma aż tak dużo. Deszcz nasilał się z każdym pokonanym metrem, a w perspektywie jeszcze powrót.

Widoki tak samo ładne tylko pogoda trochę gorsza…
W drodze na dół w towarzystwie deszczu i dobrego humoru…

Idąc w dół w kierunku miasta Brinchang szczerze liczyliśmy że zatrzyma się jakiś samochód i nas podwiezie do drogi głównej. Mijały nas kolejne auta, a my dalej w deszczu pokonywaliśmy kolejne metry. I ku naszemu zdziwieniu zatrzymał się samochód młode małżeństwo zaproponowało nam podwózkę do Brinchang. Kolejny już raz mieliśmy okazję jechać na pace auta, ale tym razem okoliczności przyrody sprawiły że była to najlepsza przejażdżka.

Na pace do domu. Ten czerwony kaptur to Blania…

Gdy dotarliśmy do głównej drogi, serdecznie podziękowaliśmy a po kierowcy widać było szczerą radość że nam pomogli. W oczekiwaniu na autobus powrotny do Tanah Rata przeszliśmy kolejne 5,5 km. Autobus zabrał nas 2,5 km przed Tanah Rata.

Hotel i restauracja Smoke House, dla nas przystanek autobusowy …

Na zdjęciu poniżej cała nasza trasa którą pokonaliśmy tego dnia. Należy odjąć 2,5 km podwózki

Nasza trasa

PLAN PODRÓŻY I CENY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *