SARDYNIA – MAMOIADA

Po wyczerpującej wędrówce w kanonie Gorropu, udaliśmy się do miasteczka Mamoiada, gdzie mieliśmy zarezerwowany nocleg, ponieważ dzieliło nas 250 kilometrów do domu w którym mieszkaliśmy, nie chcieliśmy nadwyrężać naszych kierowców. Drogi na Sardynii ogólnie są w dobrym stanie, lecz często gęsto prowadzą w górach, gdzie spotkacie się z licznymi serpentynami i raczej szybko nie pojeździcie.

(fot. Jedna z uliczek w Mamoiadzie)

(fot. Starszy pan uchwycony podczas siesty)

(fot. Kościół św.Józefa)

Miasteczko to słynie na całym świecie przede wszystkim z karnawału w Barbagii, na którym spotkacie postacie Mamuthones i Issohadores. Karnawał ten rozpoczyna się 16 i 17 stycznia. Mieszkańcy tej części wyspy na głównych placach palą ogniska świętego Antoniego, ponieważ według legendy on dał ludziom ogień, który wyniósł z piekła. W centrum zbierane są duże wiązki chrustu, a następnie układane  w ogromny stos. W tych dniach odprawiana jest msza, po której ksiądz wraz z wiernymi obchodzą stos dookoła, ksiądz święci stos, a następnie stos ginie w płomieniach ognia. Według wierzeń, aby uchronić się od złego, należy obejść ognisko trzy razy dookoła. Tak jak pisaliśmy wcześniej ogromną rolę odgrywają tu postacie Mamuthones, ubrani w kożuch z runa owczego, twarze mają zakryte drewnianymi czarnymi maskami, na głowie mają czarne damskie chusty, które mają zakrywać męskie czapki, natomiast na plecach noszą 30 kg dzwonów i dzwoneczków, które podczas parady wydają melancholijne dźwięki. Mamuthones przeważnie jest dwunastu, tyle ile rok ma miesięcy, zawsze są niemi, ponieważ przemawiają dźwiękiem dzwonków zawieszonych na plecach. Wokół Mamuthones krążą Issohadores, którzy są ich przeciwieństwem. Noszą białe maski, są ubrani w białe lniane koszule, czerwone bluzy, białe lniane spodnie, czarne wysokie buty, skórzany pas z małymi dzwoneczkami, damską haftowaną chustę w pasie, natomiast w dłoniach trzymają lasso, plecione z trzciny, używane do łapania zwierząt, ale również zarzucają je na Mamuthones, oraz przypadkowych obserwatorów, co ma przynosić szczęście.  Aby się wykupić należy ich poczęstować kubkiem wina.

(fot. Jeden z wielu murali w miasteczku, który przedstawia Issohadores oraz Mamuthones)

My jak wiadomo byliśmy w lipcu, więc na karnawał się nie załapaliśmy, z tego też względu polecamy Wam, abyście odwiedzili ichniejsze Muzeum Masek Śródziemnomorskich czynne od 9-13 i od 15-19 , za wstęp zapłacicie 5 euro/osoba dorosła 3 euro/dziecko. Na początku czeka Was pokaz multimedialny, który za pomocą zdjęć, filmu i dźwięku wprowadza w nastrój karnawału Mamoiady.

(fot. Eksponat w muzeum 😉 )

(fot. Eksponat w muzeum 😉 )

(fot. Eksponat w muzeum 😉 )

Muzeum ogólnie nie jest wielkie, ale zachęcamy do zobaczenia tego miejsca. A jeśli chodzi o nocleg to polecamy B&B  S’Ortensia (www.sortensia.it), gdzie właścicielka serwuje pyszne włoskie śniadania, mimo że nie zna angielskiego, wszystko można z nią załatwić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *